01

Aktualności

Najnowsze artykuły

20

SierpieńOdważna i konsekwentna droga do spełnienia marzeń

Droga do Mistrzostwa

Przygotowania do sezonu 2017 zaczęłam w październiku zeszłego roku. Szło ciężko, chyba dlatego, że nie miałam jasno określonego celu. Aż w końcu spytałam: "Emil, ale na pewno dam radę zrobić tego fulla w czerwcu?". Odpowiedź po chwili zastanowienia była dość krótka: "Tak".  No to zapisałam się jakoś w połowie stycznia na Challenge Poznań. I wtedy nagle przyszła mobilizacja. Już nie miałam wyjścia, trzeba było utrwalić schemat: 3xbasen, 3xtrenażer, 2-3xbieg, siłownia, jeszcze trochę rozciągania, rolowania i to wszystko w 7 dni, a do tego praca i inne obowiązki :-)  

Polubiłam pływanie z rana. Wymagało to opanowania nowej umiejętności - wczesnego wstawania. I tu nie miałam wyjścia, Trener jest rannym ptaszkiem, więc dwa dni w tygodniu budził mnie bez litości, wsadzał kawę i banana w rękę i jechaliśmy na Olimpię. Potem ewakuacja do pracy. Drugą jednostkę, czyli dłuższy trening musiałam ogarniać popołudniami.  

Najprzyjemniejsze wg mnie są jednostki rowerowe. Jesienią/zimą tylko trenażer, który bardzo lubię. Dreptałam dwa razy w tygodniu po pracy do Velocity, gdzie na trenażerach trenerzy raczyli nas teścikami FTP, wyścigami (kto pierwszy ten lepszy), treningami tempowymi, czy spokojną jazdą w określonym zakresie mocy. No i najlepsze.. Sobota to dzień kiedy zwykle lubiłam pospać, a tutaj.. podobnie jak przed basenem - pobudka o 5:30, kawa i śniadanie jedzone w samochodzie, w drodze na zajęcia na godzinę 7:00 (musieliśmy być chwilę przed).
Ale to było coś! 3 godziny i więcej mocnego treningu na trenażerze. Jestem typem, któremu nie straszna samotność długodystansowca, ale nie mogłam sobie wyobrazić soboty bez wizyty w Velo, bo jak w tygodniu było różnie, tak w sobotę byli wszyscy w jednym miejscu, taka atmosfera! Później obowiązki domowe, czasem udało się wcisnąć jakąś kimę, kiedy już nie dało się bez ;-)  

Niedziela to zwykle dłuugie treningi biegowe. No właśnie - od paru miesięcy jakoś mniej lubimy się z bieganiem. O tym może innym razem. Priorytetem było przygotowanie się do maratonu, którego nigdy wcześniej nie biegłam. Test podczas Orlen Warsaw Marathlon zdałam, więc później starałam się to utrzymać. Było różnie - przebieżki, podbiegi, tempówki, biegi ciągłe.  

Do Bydgoszczy pojechaliśmy w sobotę, tam na miejscu standardowo - biuro zawodów, nawadnianie, jedzenie, czyszczenie roweru, nawadnianie, jedzenie, oddanie roweru, nawadnianie, jedzenie, hotel, nawadnianie i hm.. znowu jedzenie ;-) Zwykle jestem zestresowana, przynajmniej przed Challenge Poznań nie mogłam spać z emocji, a tym razem byłam spokojna, dlatego szybko udało mi się zasnąć.
Pobudka o 4, juhu! No ale jak rano przypomniałam sobie, co mnie czeka to momentalnie się obudziłam ;-) W związku z tym, że start jest w innym miejscu, niż meta - musieliśmy skorzystać z transportu nad jezioro, zapewnionego przez Organizatora. Dobry moment na posłuchanie kilku motywacyjnych kawałków.

Później szybka wizyta w strefie zmian, uzupełnienie bidonów, prowiantu na rower do worka, oddanie rzeczy do depozytu, przebranie w piankę i.. nic tylko kierować się do startu. Jeszcze mi się nie zdarzyło startować w Mistrzostwach Polski. Dlatego nie spodziewałam się Mazurka Dąbrowskiego. To jest coś, dzięki czemu chce się już być na tej trasie i walczyć podwójnie!  

Pływanie - (3,8 km) podzielone było na 4 pętle, nowością było dla mnie wybieganie z wody na każdej pętli, obieganie bojki i powrót do wody. Czas pływania jeszcze nie jest zadowalający, będę pracować, żeby w przyszłym sezonie urwać kilkanaście minut.
Rower - (180km) 4 pętle na dość krętej trasie z jednym podjazdem (pokonywanym 4 razy). Podczas roweru, z racji długości może się wydarzyć najwięcej. No i tak też było. Po kilku kilometrach stało się coś dziwnego - nie jechałam już z taką łatwością, musiałam wkładać więcej mocy, a prędkość była niższa, hm... Zatrzymałam się w celu obejrzenia roweru. Pogrzebałam coś przy hamulcach i ruszyłam dalej. Było lepiej, uf! Najważniejsze to regularnie uzupełniać kalorie i dostarczać "paliwa". Zaczęłam od batonika (miałam jeść regularnie co 0,5 godz.). Druga pętla i znów.. tym razem pół kółka szukałam toi toia a następnie odpowiednich krzaków (brak toika na trasie, albo ja nie zauważyłam) i też niestety trochę straciłam na postoju. Trzecie i czwarte kółko to samo.. w sumie zatrzymałam się 4 razy! Okazało się, że zacisk przedniego koła tego dnia miał swoje humory, nie wiem jak go w przeddzień startu zacisnęłam, nigdy wcześniej nie było takich problemów. No i tak straciłam kilka minut z cennego czasu.  

Bieg - (42,2 km) 6 pętli po parku bardzo przyjemnie, a warunki sprzyjające. Zdecydowanie najwięcej emocji ;-) Kibice, osobisty Pilot (Pan Kazimierz - pozdrowienia!!!!) od pierwszych metrów do samego końca, znajomi, inni zawodnicy i rozmowy.. Niezapomniane  wrażenia. Pierwsze kilometry poniżej 5:00 min/km, później trochę wolniej, ale do ostatniego kółka cały czas bieg (oprócz punktów odżywczych). Na ostatniej pętli musiałam dwa razy rozciągać dwugłowe i przyznaję, że podeszłam na takie małe wzniesienie...
W bieganiu zanotowałam największy progres względem Poznania. Ale chciałabym urwać jakieś 40 min w przyszłym roku z tego czasu, dlatego mam mocne postanowienie - przypomnieć sobie dlaczego kiedyś tak pokochałam tą dyscyplinę, że odmieniła moje życie na całego ;-)  

No i udało się - nie zostałam dogoniona przez żadną zawodniczkę, z nową życiówką wbiegłam na metę i myślę, że jeszcze wiele przede mną na tym dystansie. Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B! ;-)      


źródło: opracowanie własne

Udostępnij na:

Relacja Anny Żychskiej z przygotowań do osiągnięcia Mistrzostwa Polski na dystansie IRONMAN

Autor

Anna Żychska

zawodniczka Velociy

Zawodniczka z 3-letnim stażem w triathlonie, ale cechująca się niezwykle dynamicznym rozwojem.
Startując z poziomu 6:18:13 na dystansie 1/2IM w roku 2014, w sierpniu 2017 została Mistrzynią Polski na dystansie IRONMAN z czasem 10:41:57. 
Kontynuując rozwój sportowy planuje wraz z trenerem start w certyfikowanej imprezie IRONMAN w sezonie 2018 i kwalifikację na Mistrzostwa Świata IRONMAN na wyspie Kona na Hawajach.

Najnowsze artykuły: